Jak zwykle, wychodzę wieczorem z psem...
Zbiegam po schodach, dość głośno (glany + skoki po kilka schodków). Wychodzę, rozglądam się... Ach, jakże przejrzyste powietrze dziś mamy... Widoczność doskonała, aż szokująca po mglistych dniach... Idę dalej, podziwiam nocne ulice. Jest dziwnie jasno...
Księzyc świeci... Rozświetla pędzące chmury. Wpatruję się w niego chwilę... Jakże ślicznie wygląda niebo w jego blasku...
Zaraz... Czegoś mi brakuje... Gdzie ta ciemność ulice z lekka otulająca? Gdzie ten mroczny urok spacerów wieczornych? Gdzież ona się podziała? Miast niej blask lejący się na ulice, przenikający chmury, łagodnie oplatający drzewa, latarnie, budynki... Mnie także...
Dalej więc idę rozkoszując się widokiem raz to księżyca, raz powietrza niezwykle przejrzystego...
W końcu wracam.
I oto jestem, i oto piszę...










--
+~* Mimi Velvet Shock *~+
[link]
[link]
[link]
Check em out!! ^
--
Join the group: [link]
Donate to donation pool for the group: [link]